16 lipca 2011

GONE. Zniknęli. Faza czwarta: Plaga - Michael Grant


Seria „GONE. Zniknęli” autorstwa amerykańskiego pisarza Michaela Granta już dawno podbiła serca zarówno tych starszych, jak i trochę młodszych czytelników w całej Polsce i zresztą podbija nadal. Nic dziwnego, ponieważ Grant stworzył coś nowego, historię całkiem inną od innych, chociaż można się w niej dopatrywać utartego już schematu. Nie potrzebował wprowadzać do stworzonego przez siebie świata wampirów, wilkołaków czy upadłych aniołów, żeby niemała grupa nastolatków piszczała słysząc „GONE”, Sam  lub Michael Grant. „Plaga” to czwarta z kolei część cyklu, który przyniósł autorowi wielką sławę nie tylko wśród polskiej młodzieży.

Po tym, co działo się w poprzednim tomie, mogłoby się wydawać, że większe nieszczęścia nie mogą spaść już na Perdido Beach. Ale należy pamiętać, że to jest ETAP. Tutaj obowiązują całkiem inne prawa niż w normalnym świecie, a granica tego co może się stać, a co nie, po prostu nie istnieje…


Małe kalifornijskie miasteczko coraz bardziej zaczyna przypominać więzienie lub jakiś dziwny obóz przetrwania. I z każdym dniem jest coraz gorzej. Drake wydostaje się z więzienia, Caine, mimo szczęśliwego życia z Dianą na wyspie nieopodal Perdido Beach, wciąż rozmyśla nad tym, jak podporządkować sobie ETAP, a i gaiaphage nie śpi… Do tego w mieście zaczyna brakować wody, a dzieciaki dosłownie wypluwają sobie płuca i umierają atakowane przez groźną odmianę grypy, a także dziwne pasożyty, które rozwijają się w ciele ludzi i zżerają ich od środka. Najgorsze, że z robalami nie potrafi sobie potrafić nawet Sam, który za pomocą promieni wydobywających się z jego dłoni może rozwalać grube mury! Mały Petey również leży złożony wysoką gorączką i nikt nie ma pojęcia, jaki może to mieć wpływ na ETAP. Czyli jednak może być gorzej…

Grant, jak to Grant, znów świetnie sobie poradził. Z tomu na tom bohaterom przybywa problemów, z którymi radzą sobie lepiej niż niejeden dorosły. Można by rzec, że postacie dojrzewają wraz z rozwijaniem się fabuły, która gna do przodu niesamowicie szybko, wciąga i raz po raz zmusza do szukania szczęki gdzieś na wysokości podłogi. Dużym plusem „Plagi” było wprowadzenie przez autora jakby osobnego wątku małego Pete’a, dzięki któremu nieco lepiej poznajemy tego młodego, a jednak tak potężnego mieszkańca Perdido Beach, dowiadujemy się trochę więcej o jego własnym świecie.

Jednak nie ulega wątpliwościom, że z kolejnymi tomami serii dojrzewać musi również czytelnik. Bo o ile pierwsza część nadawała się jako tako dla chociażby trzynastolatków, tak z każdą nową częścią przygód mieszkańców ETAPu, ta poprzeczka wiekowa wyraźnie się podnosi, a sama „Plaga” nadaje się raczej dla tych trochę dojrzalszych fanów słowa pisanego. I choć znajdzie się wiele osób, które uznają poruszane przez Granta tematy za szokujące czy kontrowersyjne, grono zaciekłych fanów sagi z dnia na dzień się powiększa, a pozytywne recenzje cyklu mają sporą przewagę nad tymi nieprzychylnymi. Tu się nie ma czemu dziwić. Amerykański pisarz, mimo że „Plaga” to już czwarty tom serii, nadal trzyma wysoki poziom, a dość rzadko spotykana umiejętność  wręcz doskonałego przedstawiania psychiki bohaterów, u mnie stawia go niewiele pod małżeństwem Diaczenków i ich cyklem „Tułacze”. Grant poświęcił choć odrobinę uwagi każdej postaci, nawet tej odgrywającej w powieści niewielką rolę, przez co możemy lepiej zrozumieć ich problemy i targające nimi emocje.

„GONE” to nie jest seria dla dzieci, ale też nie tylko dla młodzieży. Wśród fanów cyklu znajduje się niemało osób dorosłych, a choć one trochę inaczej odbierają powieści Granta, których grupą docelową są przecież młodzi ludzie, również chwalą autora. Tak więc tym, którzy jeszcze nie mieli do czynienia z sagą Michaela Granta i lubią mroczne, postapokaliptyczne klimaty, mogę polecić ten cykl z czystym sumieniem. Natomiast ci, którzy już się zadomowili w Perdido Beach i jeszcze nie mają tej części za sobą, na pewno się nie zawiodą. Ja już z wielką niecierpliwością wyczekuję piątego, niestety już przedostatniego, tomu z nadzieją, że będzie równie dobry, a nawet jeszcze lepszy.

[Jaguar, 400 str.]

2 komentarze:

tristezza pisze...

Zachęcająca recenzja, chętnie przeczytam książkę, jednak najpierw muszę zabrać się jeszcze za trzecią ;)

Pozdrawiam ! :D

Deline pisze...

KOCHAM całą serię, ale ta część szczególnie mi się podobała, ze względu na uchylenie coraz większego rąbka tajemnicy ETAPU! <33 Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu! Tylko szkoda, że zostały jeszcze dwa...

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]