Rany, jak ten czas leci... Dopiero wakacje się skończyły, a teraz kończy się kolejny rok. Miał on być co prawda nieco krótszy ;), ale świat nie dał sobie wmówić swojego końca, więc żyjemy i czytamy dalej. 31 grudnia to dzień podsumowań właściwie wszystkiego, ja jednak skupię się na książkach. O!
Tak więc: w tym roku przeczytałam znów równą setkę książek, choć obiecywałam sobie, że będzie więcej. Ale i tak jest nieźle, biorąc pod uwagę najpierw koniec semestru, początek następnego, już w klasie drugiej (podobno najgorszej...), półroczne właściwie choróbsko i masę innych czynników niesprzyjających zagłębianiu się w coś poza podręcznikami i nagrzanym wyrkiem. Ale!
Targi Książki w Warszawie wracają na Stadion Narodowy!
4 godziny temu





