15 lutego 2012

Robokalipsa - Daniel H. Wilson


Myślicie, że fajnie byłoby mieć robota? Takiego, który by za Was sprzątał, gotował, prasował, robił pranie, a niektórym odrabiał zadania domowe..? To by dopiero było życie. Proste i wygodne. Ale zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby te wszystkie mechaniczne urządzenia, które w tej chwili znajdują się w naszych domach, zbuntowały się przeciwko nam? Kuchenki gazowe i mikrofalówki zaczęłyby wybuchać, pralki rozlewać wodę, a różnego rodzaju blendery i miksery rzuciły się rozdrabniać to, czego nie powinny? Mniej więcej o takich właśnie sytuacjach jest najnowsza książka Daniela H. Wilsona. Przyznaję od razu: nie lubię science-fiction, chyba głównie ze względu na ten cały techniczny, nic nieznaczący dla mnie, laika, bełkot. Ale skoro „Robokalipsę” poleca i mój ukochany Clive Cussler…


Przyszłość, właściwie nie tak odległa. Właściwie cały świat jest już zmechanizowany, roboty są najlepszymi pomocnikami ludzi. Zajmują się domami, opiekują się dziećmi, pracują w wojsku, chodzą na zakupy i wysyłają listy. Jeszcze nigdy życie nie było tak proste. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia. Nagle gasną wszystkie światła, przestają działać telefony i komputery. Samochody same doprowadzają do wypadków i zabijają ludzi, zabawki robią krzywdę dzieciom, a wojskowe roboty obracają się przeciwko tym, którym służą. Zapoczątkowane przez Archosa – superinteligentny komputer – powstanie maszyn przeciw ludziom ma doprowadzić do całkowitej zagłady ludzkości, oddając panowanie nad światem w ręce robotów. Ale te nie spodziewały się, jak duży opór stawiać mogą niewielkie grupy ludzi, którzy przeżyli pierwszą falę ataków. Jednak apokalipsa zbliża się większymi krokami niż mogłoby się wydawać…

„Nie jesteśmy tacy, na jakich wyglądamy. Ludzie zrobią wszystko, żeby żyć. Wszystko.”

W skrócie pisząc: ŁAŁ! Przerażająca w swej realności wizja świata przedstawiona przez autora po prostu zapiera dech w piersiach, wywołuje ciarki na plecach i opuszcza szczękę mniej więcej do poziomu podłogi.  Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby coś takiego zdarzyło się nam tu i teraz... Opowieść Cormaca „Spryciarza” Wallace’a, będąca zapisem nagrań kamer przemysłowych i robotów, opierająca się również na jego własnych przeżyciach, ze szczegółami, nawet tymi najbardziej brutalnymi i niewiarygodnymi, w ciekawy i niezwykle zajmujący sposób ukazuje czytelnikowi kolejne tygodnie i miesiące mijające od godziny zero. Walki rozrzuconych po całym kraju ludzi, którym udało się w jakiś sposób przeżyć, z pozoru błahe, lecz mające niemałe znaczenie czyny pojedynczych osób, aż w końcu wyprawę do miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło. Miejsca, z którego Archos kieruje podwładnymi mu robotami, nakazując im zabijać ludzi, jednak nie pozwalając niszczyć planety, nad którą pragnie on w przyszłości objąć panowanie.

Dużym plusem książki jest z pewnością to, że nie jest to żadne „ciężkie” sf, które trzeba czytać ze słownikiem w ręku. Autor nie umieścił w powieści żadnych nierzadko dziwnych zwrotów i wyrażeń, pozbawił nas też wątpliwej przyjemności poznania szczegółowych zasad działania robotów, ograniczając się jedynie do podania ich nazw, modeli czy zastosowania konkretnych maszyn. Ci, którzy tak jak ja unikają science-fiction właśnie ze względu na specyficzne, trudne słownictwo, powinni być wręcz wniebowzięci. Interesująca, wciągająca książka, którą czyta się bez większych problemów to to, co dla Mola jest największym skarbem. :)

Bohaterowie „Robokalipsy” są wyraziści, choć często są to tylko postacie epizodyczne, cały czas poznajemy przeżycia określonej grupy ludzi, do których co pewien czas powracamy za sprawą wspomnianych wcześniej nagrań. Sam Cormac, Pająk, Paul Blanton, Takeo Nomura, Lonnie czy Laura Perez nie zostali nam przedstawieni w sposób, jaki robi się to w większości powieści, poznajemy ich po trochu, razem z nimi przeżywając koszmar kolejnych dni powstania robotów, dowiadując się o nich coraz to więcej i więcej. Nie jest to bynajmniej zabieg nieudany a wykreowane przez Wilsona postacie są żywe i barwne.

Przyznam szczerze, że najnowszej powieści Wilsona postawiłam poprzeczkę bardzo wysoko, ale ani trochę nie czuję się zawiedziona. Opisane w książce wydarzenia, niewiarygodne a jednocześnie tak prawdopodobne wprawiały mnie w osłupienie nie raz, nie dwa. „Robokalipsa” to z pewnością tytuł należący do tych, które dobrze byłoby znać, i obok którego nie można przejść obojętnie, przyciągający czytelnika ciekawym pomysłem, spojrzeniem czerwonych oczu z okładki i zapowiedzią, że na jego postawie powstanie film w reżyserii samego Stevena Spielberga. Jeśli ktoś lubi science-fiction lub po prostu kawał dobrej lektury, to „Robokalipsa” jest właśnie dla niego. Gorąco polecam!

[Znak 2011, 404 str.]

11 komentarze:

Megajra pisze...

Byłam ciekawa tej książki po wielu pozytywnych opiniach, ale po Twojej recenzji mam na nią wiekszą ochotę. Mam nadzieję, że za niedługo ukaże się w mojej bibliotece, bo już nie mogę się doczekać. Co prawda nie czytałam jeszcze nic z tego gatunku, ale może ta pozycja mnie do niego przekona. :)

Tirindeth pisze...

Planuję przeczytać, tylko jeszcze nie było okazji :)

Natula pisze...

Bardzo podobała mi się ta książka. Przedstawia makabryczną wizję świta, ale w sumie bardzo prawdopodobną, cóż... zabawa w Boga nie służy ludziom.
Z niecierpliwością czekam na ekranizację :).

Gosiarella pisze...

Brzmi bardzo obiecująco :)

Wakacyjna pisze...

Okładka tej książki bardzo mi się podoba, a te czerwone oczy jakby mnie do niej przyciągają. Twoja recenzja też jest bardzo pozytywna, więc na pewno sięgnę po tą książkę, tym bardziej, że moje doświadczenie z science fiction jest małe, a przecież warto przeczytać chociaż kilka książek z danego gatunku.

santana pisze...

Fajna okładka , jak znajdę napewno przeczytam. ;) zapraszam na mojego bloga

Dusia pisze...

Podpisuję się obiema rękami, książka zaskakująco dobra i wciągająca :)

Deline pisze...

Widzę, że to dzieło to coś oryginalnego : D Chętnie przeczytam!

from a small . pisze...

ooo, okładka świetna.;D
z tego co napisałaś książka też się taka wydaje . :)

na pewno przeczytam
zapraszam do mnie . xd

~Demismo pisze...

Chciałam ją nawet kupić, ale się odmyśliłam :( Okładka bardzo mi się podoba i stwierdzam, że chętnie ją przeczytam :) Spróbuję ją zdobyć. Wydaje się być naprawdę świetną książką :)

Pozdrawiam!

Magda pisze...

nie miałam w planach, ale teraz chyba się skuszę :)

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]