3 lutego 2012

Otchłań. W potrzasku - Alexander Gordon Smith


Alex jest chłopakiem, należącym do tego typu ludzi, których określa się mianem młodocianych przestępców. Zaczął niewinnie – od kradzieży niewielkich sumek z portfeli prześladowanych przez jego bandę młodszych dzieciaków, a skończył na włamaniach do domów. Pewnego razu, razem ze swoim kumplem Tobym, wkradają się do pustego domu, którego właściciele wyjechali. Jednak chłopcy nie zdają sobie sprawy z tego, że to będzie właściwie ostatnia rzecz, jaką uda im się zrobić w „normalnym” życiu. W domku, choć na pozór pustym, natykają się na mężczyzn w czerni, będących przedstawicielami Otchłani – więzienia dla młodocianych opryszków. Alex zostaje wrobiony w morderstwo i po pewnym czasie wraz z trzema innymi chłopakami zostaje wywieziony w trzewia Ziemi, z których nie da się uciec. A może jednak..?


Po zamknięciu i odłożeniu na bok „Otchłani” po prostu nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Zacząć sobie na siłę wmawiać, że to przecież nieprawda? Usiąść bezsilnie na tapczanie i zastanowić się nad tym, co właśnie przeczytałam? Wiem, że to wszystko tylko fikcja. Wytwór wyobraźni autora. Ale jednocześnie wizja tak realistyczna, tak prawdziwa, że aż odejmująca zdolność powiedzenia czegoś sensownego, wyzbycia się tych wszystkich, przyprawiających wręcz o drżenie, obrazów gdzieś z zakamarków umysłu. Ta książka po prostu mną wstrząsnęła. Nie wiem, skąd autor wziął pomysł na taką powieść, co kazało mu napisać taką a nie inną historię, ale mnie przekonał. W życiu nie odważę się na popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa. Tak na wszelki wypadek.

Tytułowa Otchłań to miejsce co najmniej straszne. Okropne. Przeznaczone dla nastolatków popełniających większe lub mniejsze wykroczenia. Ale wyrok dla wszystkich jest ten sam: dożywocie. Niestety nie wszystkim będzie dane spędzić tu chociażby połowę swojego żywota, niektórzy zginą w walkach pomiędzy rządzącymi w Otchłani gangami, innych zabiorą faceci w czerni. Nie wiadomo po co i dokąd. Wiadomo tylko tyle, że ci, którzy zostaną nocą wyprowadzeni ze swoich cel, już nigdy więcej do nich nie wrócą. Kiedy tylko w mroku nocy nagle rozbłysną czerwone światła a na główny plac wejdą tajemnicze, przerażające postaci w maskach gazowych, Otchłań wypełnia się krzykami, płaczem i głośnymi protestami, które jednak na nic się nie zdają. Alex nie ma zamiaru umrzeć w ten sposób. Razem z Donovanem i Zet mają zamiar wydostać się z tego piekła.

Tak samo jak sama Otchłań, bohaterowie powieści również są opisani dokładnie, przedstawieni w sposób ciekawy, wywierający na czytelniku odpowiednie wrażenie. Żadne tam robociki poruszające się w te i we wte po kartach książki, ale żywe postaci, których emocje udzielają się także osobie czytającej. Cały ten strach, niepewność, cierpienie, wręcz wylewają się spomiędzy stron, wkradając się do umysłu czytelnika, nierzadko sprawiając, że ma się po prostu chęć krzyczeć z bezsilności. Nie zabraknie tu również szybkich i zaskakujących zwrotów akcji, przerażających wydarzeń i momentów, podczas których dosłownie zapomina się o dość ważnej czynności życiowej, jaką jest oddychanie. Autor doskonale opanował sztukę trzymania w napięciu, dzięki czemu od pierwszej do ostatniej strony mamy zapewnioną rozrywkę najwyższej klasy. Bez żadnych postojów, bez żadnego zwalniania. Książkę czyta się błyskawicznie, a jedynym rozczarowaniem, jakie spotyka nas na końcu jest fakt, że powieść zbyt szybko się kończy. W dodatku w nieodpowiednim momencie. Moim zdaniem takie praktyki powinny być surowo zakazane.

„Otchłań” polecam absolutnie każdemu. Nareszcie dano nam, czytelnikom, jakąś alternatywę dla paranormalnych romansów z wampirami w roli bardziej lub mniej głównej. I to nie byle jaką alternatywę! Powieść Smitha, choć teoretycznie przeznaczona raczej dla nastoletniego odbiorcy, zachwycić powinna i tych nieco starszych. Mnie samej jakoś nie spieszy się do zaprzestania wychwalania tego tytułu, a jednocześnie liczę na szybki ciąg dalszy. Coś mi mówi, że znów będzie fajnie.

[Znak 2011, 304 str.]

4 komentarze:

Angela pisze...

Ciekawa recenzja. Z chęcią sięgnę po książkę ;)

Taki jest świat pisze...

Świetna recenzja, książka kusi :)

Tirindeth pisze...

Ta książka jest wspaniała, bardzo się cieszę, że i Tobie się spodobała. Świetna recenzja! :)

Tristezza pisze...

Kocham tę ksiazkę! :D Super, że dołączyłaś do grona osob, którym ona przypadła do gustu, ale no inaczej być nie mogło :D

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]