1 lutego 2012

Bogowie i potwory #1: Z ciemnością jej do twarzy - Kelly Keaton


Czarownice, wampiry, bogowie… W książkach fantasy, głównie tych młodzieżowych, jest ich co najmniej dużo. Teraz, kiedy już wszystkie możliwe postacie i historie zostały przedstawione i opowiedziane, bardzo ciężko natknąć się na coś, co chociaż troszkę odbiegałoby od schematów. Kelly Keaton nie jest tu wyjątkiem. Nadnaturalne postacie, dziewczyna spotykająca pięknego i tajemniczego chłopaka… To wszystko już było. Niemniej jednak trzeba przyznać, że „Z ciemnością jej do twarzy” jest lekturą przyjemną,  w jakiś sposób inną od innych, do tego przyciągającą czytelnika patrzącymi na niego z okładki turkusowymi oczami…


Ari zawsze wiedziała, że jest inna. I to nie tylko z powody charakterystycznych włosów czy intensywnej barwy oczu. Tu chodzi o coś więcej. Wychowująca się od czwartego roku życia w rodzinach zastępczych, dziewczyna postanawia odnaleźć swoją biologiczną matkę. Kiedy jej poszukiwania doprowadzają ją do „domu wariatów”, a lekarz przekazuje Ari pudełko z rzeczami należącymi do jej matki, w ręce dziewczyny wpada list, swoją treścią przekazujący jedno: uciekaj! Ari podążając za tropem, trafia do Nowego 2, gdzie ma nadzieję znaleźć informacje na temat jej biologicznego ojca. Niestety próba dowiedzenia się czegoś więcej spełza na niczym, a dziewczyna pakuje się w niezłe tarapaty. Kim tak właściwie jest, skoro boi się jej nawet bogini?

„Z ciemnością jej do twarzy” to taka typowa książka dla nastoletnich czytelników. Z prostą, choć dosyć ciekawą fabułą, interesującymi postaciami i, co „najważniejsze”, wątkiem romantycznym. Duża część Nowego Orleanu 13 lat wcześniej została zniszczona przez klęskę żywiołową, a jego mieszkańcy przenieśli się w bardziej nadające się do zamieszkania części miasta. Ta zniszczona została wykupiona od amerykańskiego rządu przez Novem – przedstawicieli dziewięciu rodzin, których członkowie posiadają nadprzyrodzone zdolności. Od tej pory Nowy 2 przechodzi gruntowny „remont”, a wśród mieszkańców Obręczy żyje przekonanie o paranormalnych zjawiskach mających miejsce u ich sąsiadów. Sam pomysł jest moim zdaniem bardzo ciekawy, a choć przedstawiony prosto i bez zbytnich upiększeń, w jakiś sposób zachwyca i stanowi coś nieco innego pośród nawału innych paranormali. Autorka pisze lekko, prostym językiem, a akcja wciąga w karty książki i wypuszcza z nich dopiero po zakończeniu lektury, trzymając w niepewności i napięciu.

Bohaterowie, choć jest ich stosunkowo niewielu, są barwni i przeważnie sympatyczni, a każdy z nich posiada odmienną osobowość i styl bycia. Dużym plusem jest to, że nie są schematyczni. Owszem, główna bohaterka jest w jakiś sposób piękna, ale Violet, lubująca się w maskach właścicielka małego białego aligatora, mały Dub okradający groby i potrafiący zapalić świeczkę pstryknięciem czy chociażby Sebastian odczuwający cudze uczucia, z pewnością są postaciami, do których łatwo się przywiązać. Jak można się od razu domyślić, między Ari a Sebastianem już na początku rodzi się uczucie, przez co wątek romantyczny zaczyna rozwijać się dość szybko. Nie przeszkadza to jednak jakoś bardzo w czytaniu, jest to raczej jakby dodatek do całej fabuły i majaczy tylko gdzieś w tle. Żadnego oddawania życia za ukochaną, kłótni o to, komu bardziej zależy itd., jak to niektórych książkach bywa.

„Z ciemnością jej do twarzy” jest krótką i przyjemną lekturą, którą kończy się właściwe już po kilku godzinach. Jeśli więc ktoś lubi lekkie, niewymagające dużego nakładu pracy umysłowej czytadła i nie ma co ze sobą zrobić w jakiś nudny wieczór czy popołudnie, a także nie odrzucają go paranormalne postacie pojawiające się w niewiadomo już której książce, to z pewnością jest pozycja dla niego. Mnie tam osobiście bardzo się podobało i jestem pewna, że sięgnę po kolejną część, kiedy ta ukaże się już w Polsce.

[Znak 2011, 257 str.]

7 komentarze:

tetiisheri pisze...

Byłam bardzo ciekawa Twojej recenzji, bo już jakiś czas temu książka przyciągnęła moją uwagę. Myślę, że będzie to fajna lekka odskocznia - chętnie przeczytam.

Caroline Ratliff pisze...

Czytałam i miło wspominam - ta książka ma w sobie 'to coś' :).

Pozdrawiam!

Taki jest świat pisze...

Czytałam i również czekam na kolejną część :)

Megajra pisze...

Bardzo jestem ciekawa tej książki ze względu na coś innego niż wampiry i upadłe anioły. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie ją gdzieś dorwę, bo Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła.

Elen pisze...

Przeczytałam tylko podsumowanie, nie chcę dowiedzieć się za dużo, bo dopiero wczoraj ją zaczęłam i jestem w trakcie czytania. Jak skończę i napiszę recenzję to skonfrontuję nasze wrażenia ;) Cieszę się, że ci się podobało, mam nadzieję, że mnie także przypadnie do gustu.

Julia pisze...

Mi również ten tytuł przypadł do gustu. Może i nie zwala czytelnika z nóg, ale ma coś w sobie...

Dusia pisze...

O tej książce wiele dobrego słyszałam, pewnie kiedyś się skuszę

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]