27 stycznia 2012

Kroniki rodu Kane #1: Czerwona piramida - Rick Riordan


Rick Riordan to amerykański pisarz, którego seria o przygodach młodego herosa Percy’ego Jacksona zachwyciła czytelników na całym świecie, a wplecenie do opowieści bogów i potworów rodem z greckiej mitologii zafascynowało niejednego miłośnika starych wierzeń. Tyma razem jednak, zamiast w grecką, autor postanowił zagłębić się w nieco inną, raczej niewplataną w książki fantasy mitologię i wraz z głównymi bohaterami zabiera nas w świat egipskich bogów, wierzeń i mitów. Mimo że to już całkiem współczesne czasy, Ra, Horus, Set i Izyda mają się całkiem nieźle, uszebti wciąż służą ludziom a Dom Życia szkoli nowych adeptów magicznej sztuki. Jednak wcale nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać…


Sadie i Carter są rodzeństwem. Właściwie ciężko w to uwierzyć, patrząc na ciemnoskórego i ciemnowłosego, wysokiego czternastolatka, ubranego i zachowującego się nienagannie a potem na dwunastoletnią blondynkę, nieco szaloną, chadzającą w glanach. A jednak. Od kiedy zginęła ich matka, Sadie i Carter stają się sobie niemal obcy. Chłopak wraz z ojcem egiptologiem podróżuje po całym świecie, a jego siostra mieszka z dziadkami w Londynie i widuje tatę i brata dwa razy do roku. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia. Na wspólnej wycieczce do muzeum, Julius Kane zostaje zamknięty w sarkofagu a następnie „wsiąknięty” w podłogę przez ognistą postać, a dzieci za wszelką cenę pragną go odnaleźć. Okazuje się jednak, że Sadie i Carter nie są do końca normalnymi nastolatkami, a to, co zaczyna dziać się gdzieś w Duat, jest o wiele groźniejsze niż sobie wyobrażano…

Szczerze mówiąc, jestem totalnie zaskoczona. Rick Riordan, mimo że „Kroniki rodu Kane” są trzecią napisaną przez niego serią, wciąż jest w formie i pokazuje, że powieść dla młodzieży wcale nie musi opierać się na nudnych, przemaglowanych we wszystkie strony schematach. Może i to właśnie na pozór zwykłe dzieci mają za zadanie ocalić świat, ale fabuła książki nie pozwala na jakiekolwiek marudzenia. Pełna zaskakujących zdarzeń i faktów akcja, wręcz niesamowicie szybko pokonująca te 540 stron nie pozwala czytelnikowi nudzić się, zapewniając mu świetną rozrywkę na kilka dni.

Następujące po sobie wydarzenia poznajemy na przemian z perspektywy Sadie i Cartera, co umożliwia nam dokładne rozeznanie w tym, co się działo (bo przecież ciężko by było Sadie opisywać, co się stało, kiedy była nieprzytomna). Narracja jest pierwszoosobowa i prowadzona w rodzaju opowiadania o tym, co działo się kiedyś. Jak na samym początku wskazuje autor, jest to nagrana przez rodzeństwo opowieść o ich przygodach, ale nie wypadło to sztucznie, Riordan nie zapomniał w połowie książki o swoim pomyśle i cały czas gdzieś w tle „słychać” dogadywanie drugiej osoby. Same postacie bezsprzecznie zasługują na uwagę. Wykreowani przez autora bohaterowie są żywi i autentyczni, nie brak im cech, za które można ich polubić, od razu przyciągają uwagę i zyskują sympatię czytelnika.

Jednak moim zdaniem, największe brawa należą się Riordanowi tak za pomysł, jak i za jego wykonanie. Wplecenie w opowieść mitologii starożytnego Egiptu jest czymś, co spotykam po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni. Z pewnością autor rzetelnie odrobił zadanie domowe i przygotował się do opowieści o egipskich wierzeniach. Oprócz znanych każdemu faktów, chociażby o Ra, Anubisie czy Ozyrysie, Riordan ukazuje nam nieco więcej z religii Egiptu, przedstawiając mniej rozpoznawalne bóstwa, tłumacząc rolę uszebti i opowiadając raczej nieznane przeciętnemu nastolatkowi historie o tych starożytnych wierzeniach.

Naprawdę ciężko jest ocenić czy „Czerwona piramida” jest lekturą lepszą niż „Percy Jackson…”. Obydwie książki z pewnością zasługują na uwagę i to nie tylko uwagę nastoletniego mola. Jeśli ktoś jeszcze nie rozpoczął przygody z twórczością Riordana, pierwszy tom „Kronik rodu Kane” będzie równie dobry na start, co „Złodziej pioruna”. „Czerwona piramida” jest o tyle ciekawsza, że odwołuje się do mniej popularnej mitologii i właściwie dość mocno rozbudza w czytelniku chęć dowiedzenia się czegoś więcej o wierzeniach starożytnego Egiptu. Objętość książki nie powinna przerażać, bo jest ona tylko dodatkową zaletą powieści, a te 540 stron ucieka nam sprzed oczu właściwie nie wiadomo kiedy. Warto, naprawdę warto.

[Galeria Książki  2011, 540 str.]

9 komentarze:

Elen pisze...

A ja się przyznam, że nawet przygód Percy'ego nie czytałam :/ A żałuję, bo wątki mitologiczne wydają się ciekawe i oryginalne. Nie wiem sama, może zacznę od "Czerwonej piramidy" ;) O ile w ogóle zacznę, bo w bibliotece nie widziałam, a nie będę kupować każdej książki, którą chciałabym przeczytać ;) Ale jak wpadnie w ręce - zapoznam się z pewnością.

Przepowiednia pisze...

Kocham książki Riordana, nawet te o mitologii egipskiej, do której zraziłam się w dzieciństwie.

Megajra pisze...

Niestety nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Riordana, ale na pewno to nadrobię. Już od dawna chce zapoznać się z Percym Jacksonem, bo jestem go bardzo ciekawa tym bardziej, że jest powiązana z mitologią. :)

Emily pisze...

Książki Ricka Riordana to jedne z najlepszych jakie czytałam. Wszystkie, co do jednej :) Najbardziej kocham oczywiście Percyego, ale i tej serii nic dodać nic ująć. Cóż, osobiście jestem zakochana i widać nie tylko ja mam taką wspaniałą opinię o tych książkach :)

santana pisze...

Dzisiaj ją kupiłam uwielbiam tego pisarza polecam jego serie o percym jacksonie jest genialna . Obserwuje, komentuje i licze na rewanż

Blair pisze...

Perciego wprost uwielbiam, a ta książka chodzi za mną już od pół roku. Od listopada nie mogę jej znaleźć w bibliotece i po prostu tylko zęby zgrztają! Ehhh... taki mój los...

Pozdrowienia!

Zorija pisze...

Mam zamiar przeczytać, ale najpierw muszę trochę poczytać mitologii egipskiej:)

Dusia pisze...

Nie mogę nie sięgnąć, mitologia egipska - choć mniej znana od greckiej czy rzymskiej - jest równie ciekawa!

tetiisheri pisze...

Przyznam, że nie czytałam żadnych powieści tego autora. Pora to zmienić. :)

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]