1 stycznia 2012

Jutro #3: W objęciach chłodu - John Marsden


Seria „Jutro” podbiła serca czytelników na całym świecie, a John Marsden, ze zwykłego nauczyciela, osoby raczej nieznanej szerszym kręgom, stał się personą znaną i lubianą, nie tylko w swojej rodzinnej Australii. W Polsce kolejne części „Jutra” są obecnie jednymi z najbardziej wyczekiwanych książek i nic w tym dziwnego. Kiedy czyta się te książki, po prostu chce się więcej i więcej. Seria zbiera dużo pozytywnych opinii, zarówno ze strony młodzieży jak i nieco starszych czytelników, co doskonale pokazuje, że dobra powieść nie posiada określonych granic wiekowych i mogą ją czytać właściwie wszyscy. A trzecia część, jaką jest „W objęciach chłodu”, jak do tej pory jest najlepszą książką serii.


Od początku inwazji na Wirrawee, rodzinne miasto Ellie i jej przyjaciół, minęło mniej więcej pół roku. Wszystko się zmieniło. Oprócz Nowej Zelandii, żaden z krajów nie robi nic, aby pomóc okupowanej Australii. A tu dzieje się coraz gorzej. Pomimo wysadzenia mostu i zniszczenia domów należących do najważniejszych osób ze strony wroga, nieprzyjaciel nie zdecydował się na zarzucenie pomysłu skolonizowania Wirrawee, a wręcz wygląda tak, jakby niewiele sobie z tego robił; spośród pojmanych pierwszego dnia prawowitych mieszkańców miasta wybierani są ci, którzy mają przywrócić mu dawną świetność, porządkując je i przygotowując na przybycie nowych lokatorów. Ellie wraz ze znajomymi postanawiają znów zaatakować i uderzyć w najczulszy punkt nieprzyjaciela: Zatokę Szewca, która zdaje się być najważniejszym połączeniem najeźdźców ze światem. Ale czy im się uda? Czy będą potrafili po raz kolejny stanąć do walki?

Jak już wspomniałam nieco wyżej, ta część serii jest jak na razie najlepsza. Dużo się dzieje, zaskakujące zwroty akcji trzymają w napięciu, a sama książka wciąga okropnie. Kiedy wydaje się, że bohaterowie są na dobrej drodze do zwycięstwa, okazuje się, że los postanowił pokrzyżować nieco ich plany, ale dzięki zawziętości i uporowi udaje im się osiągnąć upragnione cele. W dodatku wszystkim tym zdarzeniom towarzyszy strach o swoich bliskich, a to zdecydowanie nie ułatwia sprawy. Nikt nie wie czy jego rodzice jeszcze żyją, jak się miewają i w jaki sposób są traktowani. Strach o życie własne i bliskich towarzyszy młodym bohaterom właściwie cały czas, nierzadko doprowadzając ich do czarnej rozpaczy i wpędzając w depresję, ale oni nie mogą się poddać, bo wszystko wskazuje na to, że to właśnie Ellie i grupka jej przyjaciół są jedyną nadzieją na to, że Wirrawee kiedyś znów będzie wolne.

Oprócz sytuacji w mieście, zmienili się również bohaterowie i w porównaniu z pierwszą częścią serii, są już całkiem innymi ludźmi. Kiedyś zabijanie ludzi było dla nich ostatecznością, czymś, czego unikali kiedy tylko się dało, a teraz traktują to po prostu jako konieczność i coraz mniej wahają się przed oddaniem kolejnego zabójczego strzału. Stosunki pomiędzy nimi również uległy zmianie, a choć widać, że łączące ich więzi niejako wzmocniły się od rozpoczęcia inwazji, w jakiś sposób trzymają się jakby na dystans, zaczynają dostrzegać, że powinni zacząć troszczyć się o siebie. W tym miejscu należałoby również zaznaczyć, że autor świetnie poradził sobie z kreacją wszystkich postaci, wyposażając je w nieszablonowe charaktery, liczne wady jak i zalety, nie czyniąc z nich jednocześnie herosów, których tak wielu przewija się teraz przez literaturę młodzieżową. Tym razem świat uratować muszą zwykli ludzie, którzy niczego nie pragną bardziej niż tego, by wszystko wróciło do normy, a oni mogli ponownie stać się zwykłymi nastolatkami uczęszczającymi do liceum. Również się boją, mają marzenia i cele do osiągnięcia, a najeźdźcy tak po prostu odebrali im nadzieję na lepsze jutro.

„W objęciach chłodu” to wspaniała kontynuacja równie wspaniałej serii, warta przeczytania nie tylko przez tych młodszych. Każdy, kto czytał poprzednie tomy i tym razem będzie zachwycony tą z pozoru zwykłą opowieścią o walce o przetrwanie. Tu już nie ma miejsca na miłość czy całkowite szczęście. Teraz jest tylko strach o to, co będzie jutro. A przyszłość, niestety, nie wygląda różowo…

[Znak 2011, 256 str.]

5 komentarze:

Ice_Fire pisze...

Nadal tkwię w pierwszej części, ale z całą pewnością dalej będę kontynuować przygodę z bohaterami "Jutra". A skoro trzecia część jest najlepsza, to nie mogę się doczekać, kiedy znajdzie się w moich rękach. :)

Maruda007 pisze...

Przeczytałam już wszystkie części, które wyszły i nie mogę się doczekać kontynuacji:)
Pozdrawiam!

Tirindeth pisze...

Bardzo podoba mi się Twoja opinia, dla mnie to chyba najlepsza część z tych, które pojawiły się w Polsce - niesamowicie trzyma w napięciu, no i Homer... <3

Flora pisze...

Muszę się wreszcie wziąść za tą serię ;-)

Dusia pisze...

Serię na pewno przeczytam, zdobyłam już dwa pierwsze tomy xD

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]