10 lutego 2012

Nevermore. Kruk - Kelly Creagh


„Nevermore” jest książką już co najmniej popularną. Znaną wszędzie i przez wszystkich, rozpoznawalną chociażby z tytułu. Dla wielu to „najlepsza powieść, jaką przeczytali w swoim życiu”, dla innych po prostu „świetna historia”. Nie będę więc wyjątkiem, jeżeli stwierdzę, że i ja jestem… oczarowana? Zaskoczona..? Zachwycona..? Chociaż fakt, iż „Nevermore” to kolejny paranormal, na początku nieco mnie odstraszył, to oparcie się autorki na twórczości Poego, którego do czasu przeczytania „Kruka” znałam tylko z nazwiska, przeważyło szalę i zdecydowałam się po książkę sięgnąć, a urzeczona wspaniałą okładką nawet zaopatrzyłam się we własny egzemplarz. No i co? Może i nie jest to najlepsza powieść, jaką czytałam kiedykolwiek, ale na pewno jedna z tych lepszych.



Pan Swanson wpadł na pomysł, aby jego uczniowie w parach zrobili projekt o jakimś znanym amerykańskim pisarzu. A że termin oddania prac przypada na Halloween, dobrze by było, gdyby pisarza nie było już wśród żywych. Wszystko byłoby w miarę do zniesienia, gdyby nie to, że pary są już dobrane przez profesora. A Isobel musi robić projekt właśnie z NIM. Z Varenem Nethersem. Ponurym, małomównym gotem siedzącym w ostatniej ławce, nieustannie notującym coś fioletowym tuszem w swoim czarnym brulionie. Koniec świata. A choć po pewnym czasie udaje im się jakoś nawiązać jako-taką współpracę przy projekcie na temat Edgara Allana Poego, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Isobel w parku jest śledzona przez tajemnicze cienie, jakiś nieznany głos szepcze jej imię, a Varen tak po prostu znika z zamkniętego pokoju. A to dopiero początek… Dziewczyna jest jedyną osobą, która może uratować świat, a także Varena, któremu grozi niebezpieczeństwo. A czasu nie ma zbyt wiele…

Najbardziej oczarował mnie ten niezwykły klimat powieści. Ta jakby mroczność, groza wyzierająca z każdej strony, w połączeniu z niektórymi scenami sprawiająca, że po plecach aż ciarki przechodziły. Wplecenie gdzieś między wiersze odniesień do twórczości Edgara Allana Poego również było, moim zdaniem, zabiegiem udanym, i nawet ja, nieznająca twórczości wcześniej wspomnianego czerpałam z lektury niemałą przyjemność, co świadczy tylko o tym, że nie trzeba znać dzieł Poego, by wiedzieć, o co chodzi. To też jest duży plus książki. Przytaczane co jakiś czas fragmenty utworów amerykańskiego twórcy pozwalają czytelnikowi zagłębić się w ten magiczny, choć nieco przerażający świat, stworzony po części w umyśle Kelly Creagh, po części w umyśle Poego. Od razu widać, że autorka zna się na rzeczy i nie napisała takiej właśnie powieści ot tak, bo jej się spodobał pomysł. Język, jakim posługuje się pani Creagh, jest dość prosty, ale nie taki znowu banalny, idealnie oddający to, co dzieje się w książce. Choć niektóre opisy są nieco dłuższe, nie nużą one czytającego, doskonale i szczegółowo obrazując mu cały świat przedstawiony.

Kelly Creagh, nie mniej niż na świecie powieści, skupia się również na jej bohaterach, odgrywających w niej mniej lub bardziej główną rolę. Postacie Isobel i Varena zostały przedstawione w sposób interesujący, mogłoby się wydawać, że wręcz nieco przerysowany. Isobel będąca członkinią szkolnej drużyny czirliderek zachowuje się dość nieprzewidywalnie, pokój i jego wyposażenie koniecznie muszą być różowe, a sama Isobel jest typową nastolatką z tym całym swoim malowaniem, przynależnością do grupy i narzekaniem. Natomiast Varen… chłopak jest indywiduum tak intrygującym, że dałabym naprawdę wiele, żeby móc poznać go osobiście. Siedzący zawsze w najciemniejszym kącie sali lekcyjnej czarnowłosy i zielonooki got jest jedną wielką tajemnicą nie tylko dla Isobel. Z czasem i jego poznajemy nieco lepiej, autorka powoli wyciąga kolejne cegiełki z muru, którym Varen się otoczył, ukazując nam prawdziwe oblicze chłopaka. Oczywiście, oprócz głównych bohaterów autorka przedstawia nam również kilka interesujących postaci, jak choćby pojawiającego się epizodycznie Reynoldsa, złego Pinfeathersa czy Edgara Allana Poego we własnej osobie. Wszyscy oni, mimo że odgrywają w utworze drugoplanowe, choć również ważne role, także ukazani zostali dokładnie, tak, by czytelnik nie odnosił wrażenia obcowania tylko i wyłącznie ze słowami.

„Nevermore” było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Książka zapowiadana jako romans pomiędzy czirliderką a gotem okazała się być czymś więcej niż tylko mdławą historią miłosną. Samego romansu nie ma tu zbyt wiele, stanowi on jakby tło rozgrywających się w powieści wydarzeń, lecz mimo wszystko czytelnik zdaje sobie sprawę, że coś tam między bohaterami zaczyna się dziać. Kelly Creagh potraktowała wątek miłosny raczej jako dodatek do wspaniałej opowieści o koszmarach, jakie rodzą się w ludzkim umyśle, czyniąc z „Kruka” jeszcze bardziej wartościową lekturę. Drogą telepatii przesyłam autorce niemałe wyrazy uznania, Varenowi słowa uwielbienia, i zabieram się do niecierpliwego wyczekiwania ciągu dalszego (jeśli dobrze kojarzę, drugi tom wyjdzie w oryginale w sierpniu tego roku). Chyba nie muszę już pisać, że „Nevermore” jak najbardziej polecam? Każdemu.

[Jaguar 2011, 456 str.]

9 komentarze:

tetiisheri pisze...

Muszę koniecznie przeczytać.

Tirindeth pisze...

Jestem po lekturze i przyznam, że zakochałam się w tej historii, a Varen... no cóż. Miodzio <3

Maruda007 pisze...

Zgadzam się z Twoją opinią:) Książka jest genialna i już nie mogę się doczekać kolejnej części^^
Pozdrawiam!

Megajra pisze...

Kolejna pozytywna opinia... W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać tę książkę, bo jestem jej bardzo ciekawa. :)

Blueberry pisze...

A przed chwilą czytałam recenzję negatywną, więc już nie wiem co mam robić ;)

Blair pisze...

Przeczytałam, a wcześniej byłam strasznie negatywnie nastawiona. Jak widać książki potrafią zaskakiwać, ponieważ baaardzo polubiłam tę historię!!

Cassiel pisze...

Bardzo chcę przeczytać. Lubię książki tego typu więc jest to mój ,,must have'' :)

Dusia pisze...

Mnie niespecjalnie się podobało, początek wręcz mnie usypiał. Fajne są te odwołania do Poego ale romansu - na mój gust - było dużo za dużo

Upadła Anielica pisze...

Tak piszesz o tej książce że naprawdę mam ochotę ją przeczytać .
często pisze się na tego typu blogach na pewno przeczytam choć nawet nie przeczytało się dwóch zdań . A ja po przeczytaniu twojej recenzji zostałam zauroczona , poza tym lubię takie książki więc mam nadzieje że w wolnej chwili po nią sięgnę .

Fajny blog , oczywiście obserwuję i zapraszam do siebie :
http://maniak-ksiazkowy.blogspot.com/

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]