6 maja 2012

Kłamca #2: Bóg marnotrawny - Jakub Ćwiek


Boga nadal nie ma i nie wiadomo gdzie jest, a anioły wciąż mają problemy z pomiotami szatana. Ale od czego mają Lokiego? Poznany w poprzednim zbiorze opowiadań nordycki bóg oszustów i kłamców nadal jest na usługach skrzydlatych i całkiem dobrze idzie mu to, na co anioły nie mogą sobie pozwolić, czyli pozbywanie się w sposób ostateczny wszelkich przeciwników i niedogodności. Kłamca, wyposażony w swoją ulubioną broń i pudełko wykałaczek, ponownie rusza na podbój świata, za odpowiednią opłatę wykonując kolejne zlecenia skrzydlatych. A robi się coraz gorzej…


Talentu nie można mu odmówić. Oczywiście talentu do wszelkiego oszukiwania, okłamywania i oczywiście pozbywania się przeciwników, najczęściej po prostu poprzez pozbawianie ich życia. Tym razem jednak Loki decyduje się na współpracę z dość… interesującymi postaciami. Za sprawą inwencji twórczej autora „Kłamcy”, razem z nim do gry włączają się: Bachus – grecki bóg wina, który chcąc zrobić na złość znienawidzonemu Zeusowi, posługuje się swoim rzymskim imieniem oraz Eros, flirciarz, jakich mało, jednak wbrew pozorom doskonale radzący sobie z nieco poważniejszymi zadaniami. Na scenie pojawia się również młoda dziewczyna o imieniu Jenny i pewien pluszowy miś. Co z tego wszystkiego wyniknie? Możecie sprawdzić sami. :)

Pewni możecie być jednak tego, że wyniknie z tego masa świetnej zabawy. Jakub Ćwiek nie poddał się „prawu sequela” i kontynuacja przygód Lokiego jest równie wspaniałą lekturą, co pierwsza część serii. Jak to w antologiach bywa, jedne opowiadania są lepsze, inne nieco słabsze, ale wszystkie utrzymują dość wysoki poziom, jaki autor zaprezentował nam już w poprzednim zbiorze. Widać, że Jakubowi Ćwiekowi pomysłów na kolejne przygody Kłamcy nie brakuje, bo każde kolejne wykonywane przez niego zadanie jest ciekawsze od poprzedniego. Tym razem jednak opowiadania jeszcze bardziej przywodzą na myśl po prostu kolejne rozdziały powieści niż oddzielne historie i nic tu nie zostaje niedopowiedziane. Jeśli Loki oraz Bachus z Erosem nie działają razem, autor na zmianę przedstawia nam wydarzenia z obu perspektyw, dzięki czemu mamy pełny obraz sytuacji. W „Bogu marnotrawnym” oprócz kilku nowych postaci pojawiają się również wyjaśnienia pewnych kwestii, które do tej pory czytelnik musiał sam sobie wymyślić, jak choćby to, po co Lokiemu właściwie anielskie pióra.

Sam Kłamca nadal pozostaje postacią niezwykle barwną i interesującą, z ironicznym uśmieszkiem na twarzy, czarnym humorem i sarkastycznymi odzywkami. Choć jako główny bohater dość mocno wybija się ponad tłumy drugoplanowych „aktorów”, czytając „Boga marnotrawnego” po prostu nie da się nie zwrócić uwagi na Bachusa i Erosa, którzy również odgrywają w utworze niemałe role. Ten wręcz komiczny duet greckich bożków, którzy wprost wstydzą się swojego pochodzenia, nie raz, nie dwa potrafi rozbawić do łez nie gorzej niż postać Lokiego a obdarzeni indywidualnymi charakterkami i osobowościami na długo zapadają w pamięć. Nie można też nie wspomnieć o Jenny, która, choć pojawia się raczej epizodycznie i tylko przez krótki czas wybija się na pierwszy plan, potrafi zaskakiwać. Można się też łatwo domyślić, że pojawienie się postaci kobiecej na horyzoncie może do czegoś doprowadzić, jednak ani trochę nie przeszkadza to w lekturze i nie umniejsza przyjemności z jej czytania.

Myślę, że jeśli ktoś czytał już poprzedni tom, to i „Bóg marnotrawny” powinien mu się spodobać. Jak w każdej książce jest tu parę niedoskonałości i niedociągnięć, ale przecież powieści idealne nie istnieją. Druga część „Kłamcy” jest w każdym razie lekturą idealną na deszczowe popołudnie lub jakiś dłuższy weekend, a że swoją objętością nie bije rekordów, na jej przeczytanie wystarczy poświęcić dosłownie kilka godzin. Nie udało mi się jednak jakoś dojść do tego czy „Bóg marnotrawny” jest gorszy, czy lepszy od poprzedniczki, bo obydwie książki spodobały mi się równie mocno. Więc jeśli będziecie kiedyś szukać czegoś lekkiego i zabawnego do przeczytania, tak na jeden wieczór, możecie sięgnąć po „Boga marnotrawnego” i oczywiście pierwszy tom „Kłamcy”.

[Fabryka Słów 2006, 296 str.]


*****

Jak już tu wreszcie jestem, czuję się zobowiązana przeprosić wszystkich tych, którym zdarza się wpadać tu od czasu do czasu, za moją dość długą "nieobecność". Jakoś tak wyszło, że mniej więcej w ostatnim tygodniu kwietnia dopadło mnie jakieś dziadostwo, a choć teraz trzyma się już jakoś słabiej, puścić niestety nie chce. Chociaż całe dnie spędzane w łóżku sprzyjały oddawaniu się małym przyjemnościom w postaci czytania, to niestety ochota na robienie czegokolwiek innego poszła precz a wraz z nią i wena, bez której pisanie mi zwyczajnie nie szło.
Na szczęście teraz jest już lepiej, mój "mózg", choć nadal odurzony naparami z rumianku, melisy i jakimiś innymi medykamentami, jakby przyspieszył obroty, więc powinno być już dobrze. Takie pisanie recenzji przeszło tydzień po przeczytaniu książki nie należy do najprostszych i najbardziej lubianych przeze mnie zajęć, ale trafiły mi się same przyjemne lektury, które na prawdę warte są polecenia i w najbliższym czasie chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na ich temat. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić to jak najszybciej, bo w kolejce czekają już następne.
Na razie to tyle mojego wywodu. Do, mam nadzieję - szybkiego, kolejnego "przeczytania".
Pozdrawiam cieplutko, Iza. :>

5 komentarze:

little.decoy7 pisze...

Wciąż próbuję zdobyć pierwszą część.
Pozdrawiam!

Marcepankowa pisze...

Coś czuję, że nie moje klimaty, ale i tak się rozejrzę za pierwszym tomem :D

Bezimienna pisze...

Z ogromną chęcią przeczytam serię. Czuję, że to coś dla mnie. Rozejrzę się za pierwszym tomem :)

Tirindeth pisze...

Na chwilę obecną spasuję, ale nie mówię nie ;)

Wakacyjna pisze...

Cała seria wydaje się być bardzo oryginalna i ciekawa. Chętnie przeczytam, ale najpierw muszę poszukać pierwszego tomu z tej serii ;)

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]