17 maja 2012

Rzecz o zbłąkanej duszy, tom 2. - Siergiej Sadow


„Gdzie diabeł nie może, tam… wspomoże go anielica.” No bo właściwie dlaczego nie? Wiele już było książek opowiadających o walce dobra ze złem, zastępów anielskich z pomiotami szatana, o bataliach toczonych o ludzkie dusze. A tu proszę. Siergiej Sadow nie daje się książkowym stereotypom, łamie powtarzające się niejednokrotnie schematy i przekazuje do rąk czytelnika książkę inną, lecz wcale nie gorszą. Po pierwszym tomie „Rzeczy o zbłąkanej duszy”, którym byłam wręcz zachwycona, przyszła kolej na sięgnięcie po część drugą. I tak bardzo ogólnie rzecz biorąc, jest dobrze. A nawet lepiej niż dobrze.


Zadanie, jakiego podjęli się Ezergil i Alona jest już prawie zakończone. Tyle, że w tym wypadku to „prawie” robi różnicę. I to dość dużą. Zarówno diabeł, jak i anielica najchętniej wróciliby już do swoich domów, zgłosili nauczycielom zakończenie praktyk i cieszyli się uzyskaniem promocji do następnej klasy. Ale tak dobrze to nie ma… Bo, jak się okazuje, znajomy pop próbuje interpretować zasłyszane od dwojga przyjaciół rewelacje nie tak, jak oni by tego chcieli, Aloszy nadal nie do końca udaje się nieoddawanie swojej duszy diabłu, jego ojciec też radzi sobie nienajlepiej. Dodatkowo w pewnym momencie w centrum wydarzeń pojawia się przybywająca nie wiadomo skąd walizka z milionami dolarów, a razem z nią mafia, byli komandosi i grupa antyterrorystów. Wskutek nieciekawych zdarzeń dochodzi do tragedii i sprawy zaczynają przybierać nie tylko niespodziewany, ale też niepożądany obrót. A miało być tak pięknie… Pewne jest tylko to, że dla dwojga nieletnich przedstawicieli zaświatów to będą długie i nader ciekawe wakacje…

… a dla czytelnika nader ciekawa lektura. Choć nie tak długa, bo drugi tom „Rzeczy o zbłąkanej duszy” po prostu się pożera. Ani się obejrzymy, jak z pierwszej strony zrobi się ostatnia. A szkoda. Taka przygoda mogłaby trwać dłużej. Jak wszyscy pewnie wiedzą, z drugimi tomami bywa różnie, ale tym razem na szczęście nie ma na co narzekać. Książka utrzymuje wysoki poziom, jaki autor zaprezentował w poprzedniej części historii i zapewnia wspaniałą rozrywkę. Bohaterowie na szczęście nie zmienili się za bardzo i nadal możemy śledzić ich zmagania nie tylko z przeszkodami na drodze do osiągnięcia celu, ale także z sobą, słowne utarczki między nimi i sarkastyczne wypowiedzi. Oczywiście z szerokim uśmiechem na twarzy. Wprowadzenie do utworu tak dużej ilości humoru czyni lekturę jeszcze przyjemniejszą i zapewnia masę miłych wspomnień po jej zakończeniu.

Zarówno miejsca, w których rozgrywają się wydarzenia, jak i ich uczestnicy przedstawieni zostali bardzo realistycznie. Brak tu jakiegokolwiek wyolbrzymiania dobrych cech a bagatelizowania tych złych, kolorowania i idealizowania. Ezergil i Alona są właściwie tylko dziećmi, którym nie zawsze wszystko się udaje, miasto nie sprawia wrażenia wyciągniętego z kolorowej bajeczki dla dzieci, pełnego tylko i wyłącznie najszczęśliwszych ludzi pod słońcem a i same wydarzenia nie wydają się być sztuczne i wymyślane przez autora ot tak, „byleby coś się działo”. I mimo że dzieje się w książce dużo, nie odczuwa się żadnego przesytu, wszystko jest na swoim miejscu, niepoupychane na siłę, a dzięki temu powieść wciąga, a że dodatkowo akcja szybko posuwa się do przodu,  czyta się ją naprawdę szybko i lekko. Dzięki prostemu językowi, jakim posługuje się Siergiej Sadow wszystko czyta się całkiem przyjemnie, a „Rzecz o zbłąkanej duszy” może być lekturą zarówno dla starszych, jak i nieco młodszych czytelników.

No cóż ja mogę napisać na koniec… Chyba tylko, jak to było i z poprzednim tomem, polecić  tę książkę wszystkim, którzy lubią taką tematykę, a nawet jeśli nie lubią, to też mogą po powieść Sadowa sięgnąć. Ot tak, żeby się pośmiać. Ale najpierw oczywiście pierwsza część. :)

[Fabryka Słów 2008, 400 str.]

3 komentarze:

Dusia pisze...

Myślę, że seria mi się spodoba. Poszukam w bibliotekach :)

Deline pisze...

Ja właśnie trochę słyszałam o tej serii, ale jakoś nigdy nie przekonałam się, aby po nią sięgnąć. Czas to zmienić! :)

Marcepankowa pisze...

Chyba muszę poszukać tomu pierwszego. Może w wakacje...

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]