28 stycznia 2013

Bohatyr #1: Żelazny Kostur - Juraj Červenák

Ilia Muromiec jest garbatym kaleką. Zakałą plemienia, ogólnym pośmiewiskiem, w dodatku wydziedziczonym przez ojca, który wyrzekł się syna z powodu jego matki posądzanej o czary. Lecz jedynie on przeżywa napaść Czeremisów i Kipczaków na Karaczarowo, którzy zabrawszy w niewolę mieszkające we wsi młode dziewice, wyrżnęli pozostałych mieszkańców. Gdy na Ilię natyka się trójka tajemniczych jeźdźców, jeden z nich, w istocie będący magiem, zdejmuje z niego klątwę, przywracając mu normalne ciało i czyniąc z niego nadzwyczaj silnego młodziana. Ilia chcąc zemścić się na najeźdźcach przyłącza się do drużyny księcia Światosława, by razem z nim podbić Bułgar. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że podczas podróży dane mu będzie walczyć nie tylko z wrogą armią…

„Żelazny Kostur” to pierwsza część serii autorstwa Juraja Červenáka, słowackiego pisarza, który swoje powieści często opiera na naszej słowiańskiej mitologii. Akcja „Żelaznego Kostura” rozgrywa się czasowo prawdopodobnie gdzieś w okolicach chrztu Polski, na ziemiach zajmowanych ówcześnie głównie przez Rosję i Bułgarię. Tu rzuca się w oczy od razu bardzo dobre merytoryczne przygotowanie autora, szastającego na prawo i lewo, bynajmniej nie bezmyślnie, nazwami miast, plemion i wszelakiej maści bogów i demonów. Fajne jest i to, że na końcu powieści umieszczony został spis ze wszystkimi pojęciami mogącymi sprawiać nieobeznanemu z tematem czytelnikowi niemało kłopotów. Zawsze przecież lepiej wiedzieć, o czym się czyta, a taki spis, choć trzeba do niego zaglądać co jakiś czas na sam koniec książki, bardzo ułatwia lekturę a i pozwala dowiedzieć się nieco więcej o tym co było kiedyś, co dla czytelników zainteresowanych historią czy mitologią właśnie będzie ciekawym doświadczeniem. A że powieść Červenáka zaliczana jest do historycznego fantasy, nic tu nie dzieje się bez przyczyny, imiona bohaterów i nazwy miast nie są przypadkowe a choć akcja nie jest już tak realna jak jej tło, nawet i ona wydaje się być całkiem prawdopodobną historią.

Choć na samym początku historia Ilji nie powalała na kolana i książka zdawała się nieco dłużyć, już po kilku rozdziałach wszystko porządnie się rozkręciło i choć dynamiczna akcja nie wciska w fotel i nie zapiera tchu w piersiach, dostarcza niemało wrażeń i zapewnia kilka godzin bardzo dobrej zabawy. Autor posługuje się raczej prostym językiem, ale i nie szczędzi czytelnikowi szczegółowych opisów otaczającego Ilię świata, politycznych zagrywek kolejnych miast i wydarzeń, w których bohater bierze udział. Ta obrazowość jednak nieraz może „zaszkodzić” tym, którzy nie przepadają za brutalnością w powieściach, bo u Červenáka krew leje się nie tyle strumieniami, co rzekami, odcięte kończyny latają na wszystkie strony a kawałki kości i mózgów bryzgają wszędzie dookoła. To jednak dodaje chyba powieści w jakiś sposób nieco realności, nikt przecież nie uwierzyłby w to, że postawny mężczyzna zdzielony z całej siły maczugą w głowę najzwyczajniej w świecie się przewrócił.

Bohaterowie, choć nie zostali jakoś dogłębnie i szczegółowo przedstawieni, są żywi, barwni i można ich polubić, jednak w tym wypadku raczej trudno jest czytelnikowi w jakiś sposób się z nimi utożsamić, siekający mieczami, maczugami i toporami na prawo i lewo bohatyrzy nie dla każdego mogą stanowić wzór dobrego kumpla ;). Jednak trzeba przyznać, że nie brakuje im odwagi, honoru i poczucia wspólnoty, jaką jest dla nich drużyna księcia Światosława. Červenák, mimo że nie stworzył postaci uderzająco oryginalnych, a pojawiający się wątek „form zero to hero” dotyczący Muromca też nie jest niczym nowym, bohaterowie są bardzo realistyczni, a ich kreacja dobrze przemyślana, co zdecydowanie uprzyjemnia lekturę, bo nic tu nie odstaje, nic nie sprawia wrażenia sztucznego czy wepchniętego na siłę.

Zaczęło się wszystko nie najciekawiej, za to skończyło bardzo dobrze. Mimo że zakończenie nie jest wybitnie zaskakujące, wyraźnie daje do zrozumienia, że kolejna część trylogii będzie najprawdopodobniej równie dobrą powieścią co „Żelazny Kostur”, jeśli nie lepszą. Juraj Červenák dał się poznać jako autor, który dokładnie wie, czego chce, umie pisać dobrze i interesująco a opowiadane przez niego kolejne przygody Ilji i jego kompanów ma starannie przemyślane. „Żelazny Kostur” to zdecydowanie książka godna polecenia, szczególnie miłośnikom dawnej historii i po prostu fajnej zabawy. Choć nie idealna, zapewnia niemało miłych wrażeń i zdecydowanie zachęca do dalszego poznawania twórczości naszego sąsiada, co też niedługo, mam nadzieję, uczynię.

[Instytut Wydawniczy Erica 2012, 510 str.]

4 komentarze:

Faledor pisze...

Lubię słowiańską mitologię i czasy w historii, o których opowiada "Żelazny kostur". Chciałabym to kiedyś przeczytać:)
Pozdrawiam!

Deline pisze...

Fantastyka zawsze spoko! Także chętnie sięgnę w przyszłości, może niedalekiej :)

Aga pisze...

Od dawna na nią poluję

Tala pisze...

Książka czeka już na półce :) Jestem jej bardzo ciekawa. Zwłaszcza, że najpierw dorwał się do niej mój tata i po przeczytaniu strasznie ją chwalił :D

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]