27 grudnia 2011

Jutro #2: W pułapce nocy - John Marsden


„W pułapce nocy” to druga część serii „Jutro”, która zaraz po wejściu pierwszego tomu na polski rynek stała się fenomenem. Pochodzący z Australii autor swoimi powieściami zachwycił nie tylko młodzież, która jest grupą docelową „Jutra”, ale także wielu dorosłych, którzy chwalą serię nie mniej niż nastolatki. John Marsden pokazał, że historia dla młodzieży wcale nie musi być paranormalnym romansem, a rozgrywające się w naszym, realnym świecie wstrząsające wydarzenia mogą zaskakiwać na równi z tymi, które mają miejsce w baśniowej krainie pełnej elfów, smoków i czarodziejów.


Wojna nadal trwa. Na początku było ich ośmioro, teraz została tylko szóstka. A to nie jedyny kłopot, z którym borykać się musi grupka przyjaciół. Wszystko wskazuje na to, że świat już pogodził się z problemem Australii, o inwazji mówi się w radiu coraz rzadziej i coraz mniej. Nieubłaganie zbliża się moment sprowadzenia do Wirrawee pierwszych osadników. Do tego powoli nadchodzi jesień, którą ciężko będzie przetrwać bez porządnego dachu nad głową i ciepłych ubrań. Ale im nie wolno się poddawać. Po krótkim odpoczynku Ellie wraz z przyjaciółmi znów wkraczają do akcji, by pokazać obcym, kto tak naprawdę ma prawo rozporządzać tą ziemią, mają też nadzieję przyłączyć się do jakiegoś oddziału partyzantów, którzy pomogliby im w walce z okupantem. Czy im się uda?

Choć trochę obawiałam się drugiego tomu „Jutra” muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. Autor doskonale poradził sobie z kontynuacją przygód Ellie i jej przyjaciół, a choć narracja pierwszoosobowa, która wywarła na mnie spore wrażenie podczas lektury pierwszej części serii, na dłuższą metę okazała się być rozwiązaniem nie całkiem idealnym, książce właściwie nie można wiele zarzucić. Autor ma lekkie pióro, o trudnych sprawach potrafi pisać w sposób przyjemny i łatwy, opisując losy bohaterów i ich nierzadko złe postępki, lecz unika prawienia czytelnikowi umoralniających kazań, ale w końcu ma to być książka przygodowa, nie jakieś dzieło filozoficzne czy moralizatorskie. Irytować mogą jedynie powtarzające się co jakiś czas fakty, o których Ellie opowiada nam z uporem maniaka, ale to też jest do przełknięcia. „W pułapce nocy”, tak samo jak jej poprzedniczkę, czyta się szybko, bez większych problemów, a rozgrywające się w powieści wydarzenia nierzadko zaskakują i wciągają czytelnika w wir pędzącej akcji.

Bohaterowie, choć od zdarzeń opisanych w poprzedniej części dość mocno się zmienili, nadal są postaciami sympatycznymi, których nie można nie lubić, choć niektórych zachodzące w nich zmiany mogą po prostu przerażać. Licealiści, którzy ze zwykłych nastolatków zaledwie w kilka tygodni musieli zacząć radzić sobie na własną rękę, bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, coraz częściej przypominający nie do końca wyszkolonych żołnierzy, którzy muszą zabijać, by dożyć następnego dnia, radzą sobie w nowym środowisku całkiem nieźle, ale już nigdy nie będą tacy sami jak przed wojną. Na szczęście autor nie zamienił ich od razu w superbohaterów, przez co wykreowane przez niego postaci nie sprawiają wrażenia sztucznych i nadal pozostają ludźmi, często przerażonymi, zmęczonymi i bezsilnymi. Trochę irytować może tylko to, że Marsden, kiedy tylko bohaterowie zdają się być w miarę bezpieczni, od razu wynajduje kolejne zagrażające ich życiu niebezpieczeństwo, ale przecież bez tego książka nie byłaby taka sama, nie działoby się tyle, ile powinno, ale jeśli ktoś skupi się bardziej na czytaniu dla przyjemności, a nie wyszukiwaniu kolejnych błędów, na pewno będzie czerpał z lektury niemałą satysfakcję.

„W pułapce nocy” jest jednak książką nieco lepszą od „Jutra”, chyba głównie dlatego, że więcej się tu dzieje. Różnica nie jest duża, ale jednak zauważalna. Tym, którzy zachwycali się już pierwszym tomem z pewnością i ta część spodoba się równie mocno, jeśli jednak jest ktoś, kogo „Jutro” zniechęciło do dalszego zapoznawania się z serią, polecam jak najszybciej sięgnąć właśnie po ten tom. Może zmienicie zdanie. Radzę jednak zaopatrzyć się od razu również w część trzecią, bo to wciąga!

[Znak 2011, 272 str.]

7 komentarze:

Ice_Fire pisze...

Jestem dopiero po lekturze pierwszej części, ale już sama wzmianka o tym, że w "Jutrze 2" dzieje się więcej, skutecznie mnie skłoniła do przeczytania powieści. Niebawem to zrobię. :D

Querida (Sammie) pisze...

Niedawno skończyłam czytać trzeci tom tej serii. Z każdą kolejną częścią coraz bardziej lubię ten cykl. :) Mam nadzieję, że niedługo czwarty tom wpadnie w moje ręce.

Emily pisze...

Strasznie mi się podobało i sama się sobie dziwię, że nie zaopatrzyłam się jeszcze w trzecią część. Niewątpliwie wspaniała lektura :)

Cassin pisze...

Właśnie czytam tom czwarty i nadal jestem zadowolona z serii Jutro. Mamy tak podobne odczucia co do dwójki, że aż musiałam zerkać do swojej recenzji z maja aby się upewnić.
Pozdrawiam

Deline pisze...

Na mnie czeka trzecia i czwarta część, ale jakoś nie mam czasu się za nie zabrać, ech. A nie mogę się już doczekać tego, co mogę tam spotkać!

Dusia pisze...

Ja na razie mam dwie pierwsze części, które chcę (i muszę) przeczytać. Ale na nich pewnie się nie skończy...

kasandra_85 pisze...

Czytałam cztery pierwsze części i już nie mogę się doczekać kolejnych:))

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]