10 czerwca 2012

Dzieci Cienie #3 i #4: Wśród zdradzonych. Wśród notabli - Margaret Peterson Haddix


I kto by się spodziewał, że książka, która nie przedstawia historii miłości, między najzwyklejszą na świecie dziewczyną a chłopakiem (dosłownie) nie z tej ziemi, odniesie taki sukces? M.P. Haddix podjęła chyba dość spore ryzyko pisząc serię powieści młodzieżowych na taki, a nie inny temat, choć „na tapecie” mamy obecnie co innego. Prawdopodobnie nawiązując do sytuacji w Chinach, stworzyła książki opowiadające o Dzieciach Cieniach – trzecich dzieciach, które po wprowadzeniu przez rząd Ustawy Populacyjnej stały się nielegalne i musiały zginąć. Tylko dlatego, że ich rodzice mieli już wcześniej dwójkę dzieci, a ustawa zabroniła posiadania większej liczby. Te, którym udało się ukryć przed Policja Populacyjną, nie mają łatwo. Każdy dzień może być ich ostatnim…


Wśród zdradzonych” to historia Niny, która trafiła do więzienia na skutek zdrady Jasona. Tam, po kilku nieudanych „rozmowach” z Policjantem Populacyjnym dostaje propozycję, która może uratować ją przed karą śmierci: musi zdobyć zaufanie trójki innych nielegalnych dzieci tkwiących w celi i dowiedzieć się o nich jak najwięcej, a zdobyte informacje przekazywać mężczyźnie, którego dziewczynka ochrzciła mianem nienawistnika. Jaką decyzję podejmie Nina? Czy odważy się zdradzić dzieci, które cierpią dokładnie tak jak ona? A może jednak zdecyduje się im pomóc?
W drugiej części, czyli „Wśród notabli”, powracamy do poznanego w poprzednich tomach Luke’a Garnera. Ten w szkole Hendriksa radzi sobie całkiem nieźle, a od momentu, kiedy opuściliśmy go wraz z zakończeniem drugiego tomu „Dzieci Cieni”, wiele się u niego zmieniło. Jednak na horyzoncie pojawiają się czarne chmury; do szkoły ma przyjechać jego brat. A właściwie nie jego, tylko Lee Granta, którego tożsamość otrzymał Luke. Tylko co Smits ma zamiar tam robić? Dlaczego właściwie przybywa do szkoły? I najważniejsze: po czyjej jest stronie?

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego się po tej książce spodziewać. Pierwsze dwie części „Dzieci Cieni” strasznie mi się spodobały i chyba trochę obawiałam się tego, że tym razem będzie gorzej. Ale na szczęście jest chyba nawet trochę lepiej. Autorka ponownie odwaliła kawał świetnej roboty i „Wśród zdradzonych. Wśród notabli” jest lekturą przyjemną i niewymagającą od czytelnika jakiegoś wielkiego skupienia. Trudno się temu dziwić, ponieważ domyślnie odbiorcami powieści M.P. Haddix są nastoletni czytelnicy i ci pewnie będą czerpać z lektury nieco większą przyjemność niż nieco starsze Mole. Choć to wcale nie jest takie pewne. Książka nie jest nudna, a choć do arcydzieła wiele jeszcze jej brakuje, zdecydowanie jest jedną z lepszych młodzieżówek, jakie zdarzyło mi się czytać.

Fabuła znów jest interesująca, akcja dość szybko posuwa się do przodu, a napięcie odczuwane właściwie od pierwszych stron powieści jeszcze bardziej uprzyjemnia jej czytanie. Autorka niejednokrotnie serwuje czytelnikowi zaskakujące fakty czy sprawia, że wydarzenia zmierzają w nieprzewidywalnym kierunku, dzięki czemu książka niesamowicie wciąga i zapewnia niemałą rozrywkę. Choć wydaje się, że „Wśród zdradzonych” jest historią bardziej dynamiczną i nieprzewidywalną, „Wśród notabli” również wywołuje u czytelnika wiele różnorakich emocji.

Bohaterowie są dobrze skonstruowani, szczególnie ci, których spotykamy po raz pierwszy. Każde z nich posiada odmienny charakter, ma swoje własne wady i zalety a także umiejętności, dzięki czemu łatwo się ich zapamiętuje i od razu darzy pozytywnymi uczuciami. Mimo wszystko nadal jestem zdania, że autorka powinna swoim postaciom dodać po dwa, trzy lata, bo jak na swój wiek zachowują się wyjątkowo dojrzale, odpowiedzialnie i bez problemu radzą sobie w najtrudniejszych nawet sytuacjach. Nie przeszkadza to jednak w czytaniu w jakiś znaczący sposób a i po pewnym czasie przestaje rzucać się w oczy.

Mimo niewielkich wad „Wśród zdradzonych. Wśród notabli” to naprawdę ciekawa lektura. M.P. Haddix stanęła na wysokości zadania, pokazała, że pomysł na książkę miała nie jednorazowy i trzeci i czwarty tom serii jej autorstwa są równie dobre, co ich poprzedniczki. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z tą serią, to gorąco do tego zachęcam. W końcu wciągająca, dobrze napisana książka pozbawiona utartych schematów to to, co Mole lubią najbardziej. A „Dzieci Cienie”, choć przeznaczone dla młodzieży, powinny spodobać się także tym starszym. Ja z niecierpliwością czekam teraz na kolejne tomy, po które z wielką chęcią sięgnę. Liczę na to, że będzie tak samo dobrze, a może i lepiej. Pożyjemy, zobaczymy. :)

[Jaguar 2012, 383 str.]

5 komentarze:

santana pisze...

Ciekawa książka może przeczytam. Pozdrawiam ;)

Maruda007 pisze...

Muszę się szybko zająć pierwszym tomem!
Pozdrawiam!

Upadły anioł pisze...

zapowiada się ciekawie :)

Tirindeth pisze...

Widzę że mamy podobne odczucia do tej książki :)

Monika Gagat pisze...

Zachęcająca recenzja ! :)
Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie :
http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]