29 sierpnia 2012

Żelazny Dwór #1: Żelazny Król - Julie Kagawa

Jak zaczniesz to widzieć, nie będziesz mogła przestać. Ludzie wariowali od nadmiaru wiedzy.

Alicję, tę, która wylądowała w Krainie Czarów, znają chyba wszyscy. O czworgu rodzeństwa, które przez szafę dostało się do królestwa Aslana też nie trzeba nikomu przypominać, ich losy są nam znane. Pewnie niejedna czytelniczka (a może i czytelnik? ;) marzyła kiedyś o tym, aby znaleźć się na miejscu któregoś z bohaterów i przeżyć wspaniałą przygodę w magicznym świecie, gdzie życie toczy się swoim rytmem. Pewnie gdybym ja miała taką okazję, nawet bym się nie wahała i dała się poprowadzić do zaczarowanej krainy. Ale chyba nie wszystkim taki pomysł wydaje się pomysłem dobrym…

Meghan Chase poznajemy w przeddzień jej szesnastych urodzin i wydawałoby się, że będzie to jeden z lepszych dni w jej życiu. Dziewczyna niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że może być wręcz przeciwnie. Najprzystojniejszy chłopak w jej szkole ośmiesza ją przed wszystkimi uczniami, rodzice zdają się nie pamiętać o jej urodzinach, mama trafia do szpitala a czteroletni braciszek zmienia się (całkiem dosłownie) w małego potworka. I jak tu normalnie żyć? A kiedy później okazuje się, że Ethan porwany został przez magiczne istoty a jej najlepszy przyjaciel, o którym wie właściwie wszystko, okazuje się pochodzić z ich świata, Meghan nie ma już wątpliwości, że coś jest nie tak. Mimo wszystko wraz z Robbiem wyrusza do krainy Nigdynigdy, gdzie ma nadzieję odnaleźć brata, a znajduje wiedzę, której wolałaby chyba jednak nigdy nie posiąść… W dodatku Nigdynigdy jest w niebezpieczeństwie, więc Meghan, wraz z Pukiem i poznanym niedawno księciem Ashem wyruszają na poszukiwania Żelaznego Króla, który może zagrozić Letniemu i Zimowemu Dworowi. Czy zdążą, zanim będzie już za późno?
Mówisz mi, że nie zdradzę przyjaciół i rodziny. Jeśli to słabość, to chcę taką mieć.
„Żelazny Król” to kolejna książka, która niesamowicie mnie zaskoczyła. Niby przeczytałam wiele pozytywnych opinii, wszyscy polecali, ale i tak… Choć książka nie jest historią idealną, czasem coś zgrzyta, czasem coś nie pasuje, to jednak stanowi bardzo sympatyczną lekturę i z pewnością wyróżnia się wśród podobnych opowieści. Szczególną uwagę przykuwa wykreowana przez autorkę kraina Nigdynigdy, jednocześnie tak piękna i niebezpieczna, podzielona na dwa dwory rządzone przez skrajnie różnych od siebie władców. W jednym króluje wieczne lato, żywe kolory i zabawa, a w drugim mróz, śnieg i różne groźne kreatury. Mimo że nie mamy okazji poznać ich zbyt dobrze, wraz z główną bohaterką odwiedzamy jedynie Letni Dwór, przyznać i tak trzeba, że autorka pomysł miała ciekawy i w dodatku świetnie go zrealizowała.

Nie sposób też nie zwrócić uwagi na postacie pojawiające się w „Żelaznym Królu”, wykreowane z pomysłem, dobrze opisane i wzbudzające sympatię czytelnika. Choć Meghan dla mnie momentami była nieco irytująca, do tej dziewczyny można się przywiązać, nie mówiąc już o Puku czy Ashu. Dwa pochodzące z różnych światów elfy są obecnie największymi wrogami, gotowymi stoczyć rozstrzygający wszystko pojedynek w każdej chwili, ale to chyba właśnie oni i ich sprzeczki najbardziej umilały mi lekturę, a jeśli dołożyć do tego ich sarkazm i specyficzne poczucie humoru, szczególnie Robina Koleżki, stali się oni duetem, o którym bardzo chętnie przeczytałabym osobną historię.
- Puk, nie! - złapałam go za rękaw. - Nie walcz z nim. Ktoś może zginąć.
- Pojedynki na śmierć i życie zwykle kończą się w ten sposób.
Uważny czytelnik w powieści znajdzie wiele nawiązań czy też wspólnych elementów z innymi historiami, takimi jak „Alicja w Krainie Czarów” (tu zdecydowanie rzuca się w oczy kot Grimalkin), „Opowieści z Narnii” czy „Sen nocy letniej”. Nie działa to jednak na zasadzie podbierania pomysłów innym autorom, lecz w ten sposób autorka puszcza oczko do czytelnika, który znajdując kolejne odniesienia do znanych opowieści, uśmiecha się sam do siebie. Oczywiście, nie może zabraknąć też wątku romantycznego pomiędzy dwoma głównymi postaciami, ten jednak jest raczej sprawą poboczną, nieszczególnie wybijającą się na pierwszy plan, a choć, jak dla mnie, zawiązał się on trochę zbyt szybko, stanowi miły, nienachlany dodatek do całości, który w jakiś sposób dodaje książce uroku.

„Żelazny Król”, mimo że malutkich wad i niedociągnięć, stanowi całkiem ciekawą lekturę, szczególnie dla tych, którzy lubią tego typu historie. Książka Julie Kagawy pozytywnie mnie zaskoczyła i jestem pewna, że sięgnę po kolejne części cyklu, mam nadzieję, że już niedługo. Jeśli jesteście miłośnikami wciągających, nieco romantycznych opowieści, lubicie przeżywać przygody w magicznych światach w towarzystwie elfów, być może jest to coś dla was. Oczywiście, niezdecydowanych zachęcam do sięgnięcia po "Żelaznego Króla", bo z tą książką można spędzić kilka miłych godzin.

[Amber 2011, 352 str.]

10 komentarze:

zaczarowana pisze...

Pyle pozytywnych recenzji się ostatnio posypało, że nie trudno mieć na nią ochoty;)
Ja mam i to wielką, która rośnie z każdą pozytywną recenzją;]
Pozdrawiam!

Maruda007 pisze...

Poszukam w najbliższej księgarni:) Nie sposób się oprzeć książce, o której czytałam tak wiele pozytywnych opinii
Pozdrawiam!

AnnieK pisze...

Przypadła mi ona do gustu.

Taki jest świat pisze...

Mam w planach :)

Monika Gagat pisze...

Czytałam tyle pozytywnych recenzji, że jutro pędzę do Matrasa, gdzie widziałam tę powieść na promocji. I jak tylko uporam się z wrześniowym stosikiem, biorę się za czytanie "Żelaznego króla" :)
zapraszam :
http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/

Emily pisze...

Aaah cudowna książka <3 W dodatku Puk i Ash...mimo wszystko jestem team Puk :D Cały Sen nocy letniej w takim wydaniu jest na prawdę wspaniały!
Pozdrawiam!

Sheti pisze...

Uwielbiam! i kocham Asha i Puka, ale nadal jestem Team Grim! :D

Polaris pisze...

Mnie chyba ona nie zainteresuje na tyle, by po nią sięgnąć, ale założę się, że gdybym przeczytał, byłbym zadowolony :P

Marcepankowa pisze...

To jedna z moich ulubionych książek :)

Little Decoy pisze...

Muszę wreszcie dorwać tę powieść.
Pozdrawiam!

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]