1 sierpnia 2012

W otchłani - Beth Revis


Pewnie nie raz, nie dwa słyszeliście w mediach coś na temat poszukiwań planety, na której możliwe byłoby życie i przemieszczenie tam części ludzi. Próbowaliście kiedyś wyobrażać sobie tę planetę? Czy myśląc o drugiej Ziemi macie przed oczami obraz wielkich miast z kilkudziesięciopiętrowymi wieżowcami, potężnymi fabrykami i spieszącymi się nie wiadomo dokąd ludźmi? Czy raczej sielski obrazek pól, łąk i stojących gdzieniegdzie drewnianych domeczków, gdzie rytm życia człowieka wyznaczany jest przez czas siania zboża, orki czy wykopów? Jak tam jest? Ciepło, zimno, tak jak u nas? Może kiedyś się tego dowiemy, przyjdzie nam jednak jeszcze trochę poczekać. A kiedy już nadejdzie ta chwila, trzeba będzie jakoś najpierw na tę planetkę dotrzeć…


Niedaleka przyszłość. Specjalistom udało się odnaleźć gdzieś w kosmosie planetę bardzo przypominającą naszą Ziemię, więc decydują się na wysłanie tam grupy ludzi, których zadaniem będzie zbadanie planety i zaludnienie jej. Siedemnastoletnia Amy wraz z rodzicami zdecydowała się na tę podróż, ale o ile matka i ojciec mogą się do czegoś przydać na miejscu, ona w kartotece opisana zostaje jako „zbędna”. Pełna złych myśli dziewczyna decyduje się dać się zamrozić i przeczekać trzystuletni rejs „Błogosławionym”, okazuje się jednak, że niedane jej będzie spędzić tych trzech wieków w komorze hibernacyjnej. Pewnego dnia ktoś wyłącza zasilanie w jej komórce i gdyby nie szybka reakcja Doktorka i młodego chłopaka, dziewczyna pewnie by nie przeżyła. Teraz zmuszona jest przystosować się do życia w sztucznie stworzonym na pokładzie „Błogosławionego” światku, wśród identycznie wyglądających ludzi, z wielką lampą pod sufitem mającą zastąpić słońce, za towarzystwo mając jedynie Starszego, który jest nią zafascynowany. Niestety już niedługo okaże się, że jej największym problemem wcale nie jest to, że gdy jej rodzice się obudzą, ona będzie starsza od nich…

Szczerze powiedziawszy, na początku dość nieufnie podchodziłam do tej książki. Niby sam pomysł fajny, jakiś inny, ale ten wątek romantyczny… Lecz skoro wszyscy tak chwalili ten tytuł, musiałam na własne oczy przekonać się, nad czym tak się wszyscy zachwycają. Na początku było ciężko, ale ani się obejrzałam, a z pierwszej strony zrobiła mi się setna, dwusetna, a po kilku godzinach na widok ostatniej strony otworzyłam szerzej oczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy książka, która miała mi się przecież nie spodobać, najzwyczajniej w świecie się skończyła. A ja chciałam jeszcze! Mogę chyba stwierdzić, że to jedno z większych zaskoczeń w tym roku.

Najbardziej chyba spodobała mi się (albo raczej nie spodobała) przedstawiona w powieści wizja świata i życia na pokładzie „Błogosławionego”, pod rządami Najstarszego. Gdzie ten, kto ma inne zdanie niż reszta jest szaleńcem, nikt nie myśli indywidualnie, a słowa przywódcy uważane są wręcz za święte, ludzie w okresie godów parzą się na ulicach i polach jak zwierzęta a dzieciom dosłownie wstrzykuje się talenty, by nie wyrosły na głupców. Beth Revis z pewnością stworzyła świat dość mocno różniący się od tych spotykanych w tego typu powieściach, przerażający w swej prostocie, wywołujący ciarki na plecach. Z jednej strony są przecież ludzie, którzy urodzili się na statku i nie mają pojęcia, jak wygląda normalne życie, nie wiedzą, że to, co robią jest w jakiś sposób złe, a z drugiej Najstarszy, pragnący mieć pełną kontrolę nad „Błogosławionym” i jego mieszkańcami, pomagający sobie substancją przytępiającą zmysły i myśli. Może dziwnie to zabrzmi, ale momentami wręcz współczułam Amy, że musi żyć w takim świecie.

Beth Revis stworzyła historię inną od innych, z ciekawą fabułą, prędką akcją i odrobią tajemniczości, dzięki której „W otchłani” staje się jeszcze lepszą lekturą. Co chwilę bohaterowie trafiają na kolejne zagadki, których rozwiązanie wcale nie jest oczywiste, a czytelnik świetnie się bawi, wraz z Amy i Starszym odkrywając kolejne tajemnice „Błogosławionego”. Dzięki sugestywnym opisom jeszcze lepiej możemy poznać środowisko, w którym przyszło żyć głównej bohaterce, a wprowadzenie do powieści dwutorowej narracji było strzałem w dziesiątkę, bo w ten sposób możemy poznać zarówno uczucia Amy jak i Starszego. Sami bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, a choć mnie Amy na początku trochę denerwowała, po niedługim czasie ta niechęć mi przeszła. Na szczęście autorka nie zwróciła uwagi jedynie na pierwszoplanowe postaci i pozostałe osoby odgrywające w powieści jakąś ważniejszą rolę zostały dokładnie przedstawione czytelnikowi, by ten nie miał wrażenia obcowania jedynie z kartonowymi postaciami.

Uważam, że „W otchłani” jest książką zdecydowanie godną polecenia, szczególnie tym, którzy lubią tego typu powieści i znajdują przyjemność w czytaniu czegoś innego niż historie o wampirach czy innych nadnaturalnych istotach. :) Przedstawiona przez Beth Revis wizja przyszłości jest przecież bardzo prawdopodobna, już teraz ludzi szukają drugiej Ziemi, na której można by się osiedlić i kto wie czy nie będzie to wyglądało właśnie w taki sposób. Jeśli ktoś jeszcze tej książki nie czytał, to serdecznie polecam jak najszybciej nadrobić zaległości, tym bardziej, że niedługo ukaże się w Polsce drugi tom. Ja już nie mogę się doczekać. :)

[Wydawnictwo Dolnośląskie 2012, 392 str.]

7 komentarze:

Deline pisze...

Książka bardzo mi się podobała i również nie mogę się doczekać kolejnego tomu :)

Tirindeth pisze...

Nie czytałam, ale planuję - zobaczymy, jakie na mnie zrobi wrażenie ;)

Sol pisze...

Mnie się baardzo podobała ;D

Sheti pisze...

Muszę ją w końcu dorwać! Same pozytywne recenzje no! :D

Blair Blake pisze...

Czytałam, książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie ;-)

Elen pisze...

Czytałam i bardzo mi spasowało, wiele tajemnic i niedomówień. Czekam na kolejną część :)

little.decoy7 pisze...

Po prostu muszę przeczytać tę książkę.
Pozdrawiam!

Prześlij komentarz

Każdy kolejny komentarz sprawia mi masę radości, więc jeśli już tu jesteś, Czytelniku, zostaw po sobie choć mały ślad, bo to dla Ciebie piszę. :) Uważaj jednak na słowa - wypowiedzi zawierające nieuzasadnione wulgaryzmy czy obraźliwe treści będą od razu usuwane.
Osobników anonimowych proszę o podpisywanie się, niech wiem, do kogo w razie czego się zwracam.
Dziękuję! :]